środa, 29 lipca 2015

Rozdział XVII

Napisałam go dosłownie przed chwilą tak mnie jakoś wena tchnęła :) Kolejny jutro !!
Do ślubu zostały tylko dwa tygodnie a Laura nie miała sukni ślubnej ani nic zupełnie jak Ross . Może najpierw opiszę dzień Laury . No więc spotkała się w centrum handlowym razem z dziewczynami , mamą oraz przyszłą teściową . Najpierw udały się do sklepu sukien ślubnych . I pojawił się problem bo w pierwszym sklepie nie ma żadnych czasopism do czytania , w drugim nie miła obsługa a w trzecim i czwartym  Laura się zdenerwowała na nie mające końca narzekania towarzyszek
- Lauro uspokój się wiem , że stresujesz się swoim ślubem ale nie unoś się – brunetkę uspokajała mama . Odwróciła się aby stanąć ze wszystkimi twarzą w twarz , przemówiła
- To już ostatni sklep w tym mieście . Jesteśmy tu od trzech godzin a ja nic nie kupiłam ! – po chwili złagodniała jak potulny baranek – Proszę chcę już kupić suknię idealną dla siebie
Jednak znowu zaczął się ten sam problem . Ta sukienka za krótka ta za długa , a ta ma za dużo falban . Gdy każda z kobiet oprócz naszej przyszłej panny młodej miała idealną sukienkę zaczęły kłócić się którą wybierze Laura . Za to dziewczyna rozczarowana ich postawą i tym ,że nie liczą się z jej zdaniem wyszła z owego sklepu . Powoli spacerowała uliczkami podziwiając wystawy zza szyb budynków . Nagle jej wzrok przykuła wystawa gdzie znajdowały się suknie . Ledwo przekroczyła próg a już przywitał ją ciepły głos sprzedawczyni
- Witamy w sklepie z włoskimi sukniami ślubnymi – na samo słowo z jakiego kraju one pochodzą dziewczyna uśmiechnęła się szeroko . Bowiem jej ojciec pochodził z Włoch , kochała to państwo . – Pomóc pani  wyborze kreacji idealnej ? – uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny
- Gdyby pani mogła – starsza pani poprowadziła ją w głąb sklepu myślała nad tym kim ona jest , kogo jej przypomina .
- Czy ma panienka jakieś specjalne uwagi – zauważyła , że Laura nie za bardzo ją zrozumiała – Niech opowie mi panienka jaka miałaby być suknia – brunetka usiadła na wielkiej kanapie i pomyślała .
- Chciałabym by była ona delikatna i szykowna do tego długa – przechodziła się po salonie dotykając opuszkami palców delikatnych materiałów .- Ale bajkowa tak jak u księżniczki i..i.. nie wiem – kobieta stanęła przy niej i powiedziała
- Mam parę sukien w sam raz !
Dziewczyna przymierzała każdą . Pierwsza była za długa i rozkloszowana nie mogła by nawet złapać Rossa za rękę . Kolejna za to miała za dużo złotych dekoracji. Laura miała na sobie już chyba z 15 sukienek ale żadna nie przypadła jej do gustu . Żadna ni miała w sobie tego czegoś . Brunetka chciała się czuć w niej wyjątkowo bo wiedziała , ze ten dzień będzie idealny . Opadła smutna na kanapę chowając twarz w dłoniach . Myślała już , że pójdzie do ołtarza w starym , wymiętym dresie . Starsza kobieta zauważyła lekki zawód u dziewczyny . Nie mogła dalej na nią patrzeć . Usiadła obok i objęła ją ramieniem .Nagle podniosła się szybko i zaklaskała w dłonie
- Nie smuć się już ! Raz dwa do przebieralni zaraz przyniosę taką którą pokochasz – pobiegła na zaplecze i  po chwili wróciła wręczając dziewczynie kieckę .
Laur nie chętnie ją założyła lecz nie słusznie . Wyszła zza czarnego materiału podchodząc do lustra . Gdy się zobaczyła lekko się uśmiechnęła , zaparło jej dech w piersiach . Suknia idealnie podkreślała jej delikatną urodę . Była długa taka jaką mają księżniczki . Była po prostu idealna .
- Jest ona jedyną jaką uszyli – uśmiechnęła się ciepło – Właściwie uszyła , nie ma drugiej takiej na całym świecie ! A wiesz , że ona jest magiczna ?
- Jak to magiczna ? – dziewczyna  była zaskoczona tym co powiedziała staruszka magiczna ? Sukienka ?
- Tak a wiesz dlaczego ? –przyszła panna młoda pokiwała przecząco głową – Czekała ona prawie 70 lat aby ją założyła . – teraz o ją zaskoczyła ona była taka stara ? – Ślub w niej brała twoja babcia -Sophie  Marano moja najlepsza przyjaciółka która ją uszyła . Przekazała mi ją jeszcze przed śmiercią mimo różnicy wieku między nami zawsze mi ufała . Kazała mi ci ja przekazać wiedziała , że magia sprowadzi cię tutaj – Laura nie mogła w to uwierzyć ta pani znała jej babcię a tym bardziej , że jej babcia ją uszyła .
- Skąd pani wiedziała , ze jestem jej wnuczką ? – racja nigdy się nie poznały
- Wyglądasz tak samo jak ona w dzień ślubu dosłownie jak dwie krople wody – Laurze spłynęła jedna łza wzruszenia miała na sobie jedną z najważniejszych w życiu jej babci rzeczy .
- Wezmę ją – powiedziała i otarła kroplę spływająca po jej policzku – Ma dla mnie sentyment – zdjęła suknię podchodząc z nią do kasy – Ile płacę ?- zapytała biorąc ją do reki
- Nic przechowałam ją dla ciebie jest Twoja tylko twoja – Laura przytuliła starszą panią i pożegnała się z nią . Wzięła do ręki komórkę a tam 10 nieodebranych połączeń od mamy szybko wybrała jej numer i zadzwoniła
Lau- Mamo co tam ?
Mama- Gdzieś ty zniknęła ! My tu odchodzimy do zmysłów !
L- Jedźcie do was , do domu ja tam za pół godziny będę Okej ?
M- Dobrze ale nie rób tego więcej
Brunetka jeszcze raz zajrzała do torby i znalazła pudełko z napisem To są buty na szczęście ! Mam nadzieję , że będą pasować<3 Usmichnęła się tylko pod nosem i pojechała do domu rodziców

3 komentarze:

  1. Dlaczego nie widać tekstu :'( proszę spróbuj naprawić ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie jest tak samo, ale jak sobie zaznaczysz tekst go widać... Tak działa na telefonie :d rozdział cudny! W końcu się w sobie zakochali :d

    OdpowiedzUsuń
  3. OOOOO Super rozdział!!! Jestem ciekawa jak wygląda dzień Rossa :-)
    CZEKAM NA NEXT!!!!

    OdpowiedzUsuń